Proza poetycka

Portret użytkownika SAKARTVELO26

„odmiana survivalu”

gdy słowom jędrności brak
czytam je wspak

Portret użytkownika SAKARTVELO26

„Maja z właściwościami”

Maja ma włosy brązowe
i mocne kobiece dłonie

Maja też - zawsze gdy pora
petunie ma na balkonie

do tego jeszcze Maja
dość dziwne ma zwyczaje -

każdemu kto na drodze
Maja coś z duszy daje

na koniec Maja ulata
na swoich Majowych skrzydłach -

znam dobrze odwagę Mai
by łykać łzy i powidła

Portret użytkownika SAKARTVELO26

"NA ZASADACH DORROWOLNEJ ONIRYCZNOŚCI"

"NA ZASADACH DORROWOLNEJ ONIRYCZNOŚCI"

Z Poetą, nazwijmy Go - tylko umownie - M.Cz., bo chodzi raczej o pewien, nie tak znów powszechnie dziś spotykany, sposób postrzegania świata , niż
o konkretnego człowieka, spotykam się dość często. Zawsze na zasadach w pełni dobrowolnej oniryczności. To znaczy, tak naprawdę, nie wiem jak jest z Jego strony.

Ja w każdym razie mogę, absolutnie spokojna o szczerość, zdeklarować, zarówno dobrowolność , jak i oniryczność.

Widujemy się przeważnie w domu. Dla większego poczucia duchowego bezpieczeństwa, każde z nas we własnym. A dla zaspokojenia, odwiecznie towarzyszącego nam obojgu, arcynarcyzmu, stajemy dodatkowo przed lustrem. Też, co oczywiste, każde przed swoim.

Portret użytkownika Mateusz Ślażyński

Ranek

Otworzyłem oczy i świat wyleciał spod moich powiek. Po prostu złapał się rzęs i wykorzystał siłę odśrodkową towarzyszącą ich gwałtownemu podnoszeniu. Biorąc pod uwagę jego balansującą na granicy snu i jawy masę, musiał osiągnąć zawrotną prędkość. Gdy rzeczywistość się wyklarowała, starłem jej zaschnięte resztki z kącików oczu. Myłem zęby, starając się jak najmniej patrzeć w lustro. Był w nim drugi ja i druga łazienka. Na szczęście brakowało drugiego lustra. Zwariowałbym.

Portret użytkownika bakers18

usprawiedliwienie nieobecności społecznej

Czasami zdaża się tak, że sam już nie wiesz, czy brakuje Ci siły, motywacji, chęci czy po prostu się przepracowałeś. Wtedy parzy się kawę, zapala papierosa i pozwala przepływać różnym myślom przez głowę nie zwracając na nie uwagi. A później poprostu pije się piwo lub coś mocniejszego, lub poprostu pali coś i pęka bańka iluzji karmionej samotnością, pozornie ale skutecznie i kojąco. I siedzi się nadal, lecz siedzi siedząc na puchowej poduszce nieświadomości. Nie czując już jak pióra wbijają Ci się w dupę.

Portret użytkownika SAKARTVELO26

"podglądanie tęczowości"

Podziwianie barwnego łuku na niebie poprzedziła wnikliwą obserwacją spektrum odcieni na pobliskiej jezdni.

Tam właśnie beztroski kierowca rozlał plamę oleju samochodowego. Taki zwyczajny stygmat i pryzmat bezmyślnej wielokolowości.

Prawdziwą tęczowość zobaczyła jednak dopiero wieczorem. Zupełnie po ciemku. Na skraju realności, gdzieś w jego oczach.
Absolutnie niewiarygodnych i niewiarygodnie pięknych.

Portret użytkownika SAKARTVELO26

"W związku z Państwem K.- zwidy nocne"

Nocne przywidzenie zaprowadziło mnie do domu Państwa K.

Najpierw było tak, jakby do nas zaprosiła ich moja własna, blisko 76-letnia, matka.
Na dokładkę, zupełnie nie wiem czemu, zaproszenie to nie mogło zostać przekazane telefonicznie.
Nie chodziło przecież o parę prezydencką, czy królewską.
Dla dopełnienia form i norm towarzyskich, rodzicielka postanowiła osobiście udać się do domu K.,
aby wyrazić ogromną radość z goszczenia ich pod naszym dachem. Nawet w tamtej, nierzeczywistej wszak, rzeczywistości wydało mi się to cokolwiek dziwne.

Mimo, że matka nie była mi nigdy specjalnie psychicznie bliska, a może właśnie dlatego, na zasadzie pełnej spontaniczności, zdecydowałam się pójść z nią. Głównie zresztą dlatego, że Pani K. nie była jej znała wcale, zaś jej męża widywała tylko incydentalnie i nadzwyczaj przelotnie.

Akurat w tej decyzji nie byłoby nic nadzwyczajnego, gdy nie pewien fakt. Otóż, przed wieloma laty, już żonaty, Pan K. był moim, bynajmniej nie epizodycznym, kochankiem. Co do Pani K., to widziałam ją przypadkowo. Raz, góra dwa.

Portret użytkownika SAKARTVELO26

"przeczenie i potakiwanie"

zaprzeczać można tak długo
aż zabraknie miejsca na kolejne NIE

potwierdzać da się na tyle
na ile nie umknie ostatnie TAK

pomiędzy nimi jest przestrzeń poetów
kusząca aromatem myśli kraina WĄTPLIWOŚCI

Subskrybuje zawartość