Proza

Portret użytkownika Mateusz Ślażyński

Terapia

...a teraz przywitajmy debiutanta! Proszę o gromkie brawa!
Ekhm... Tak... Nazywam się Kevin i... ten... od około roku miewam lęki.
Cześć, Kevin!
Przyszedłem tutaj za namową przyjaciół...
Pozdrów ich od nas!
Nie omieszkam, bardzo się ucieszą.
My też!
Ja też się cieszę, naprawdę! Niezmiernie! Ale mam do opowiedzenia historię.
Słuchamy Cię, Kevinie!
Otóż... wszystko zaczęło się od wizyty w szpitalu, miałem problemy z... to akurat nieistotne.
Z czym miałeś problemy, Kevinie?
To naprawdę nieistotne.
Nie pomożemy Ci, jeżeli nie będziesz zupełnie szczery.
Z penisem, usatysfakcjonowani?
Owszem, my nigdy takich nie mieliśmy. Dowartościowałeś nas, dziękujemy.
Nie ma za co... banda wariatów...
Słuchamy?
Nie ma tartaku, takie przysłowie, rozumiecie.
Nie rozumiemy.

Portret użytkownika Tomeek

„Szlakiem mazurskiego stratega”

- Na ten mazurski strych wspinał się po stromych, wiekowych, skrzypiących schodach, a właściwie po atrapie wykonanej z ogromniastej, niekompletnej, szczerbatej i próchniejącej drabiny. Jej pokonanie stanowiło dla wiecznie spragnionego przygód malca - nie lada wyzwanie i bywało, że kończyło się nader bolesnym upadkiem o kilka solidnych, paskudnych metrów w dół.

Składał się wtedy taki berbeć - krzyżem zupełnie w pół i nawet nie chlipiąc, zbierał się godnie z żebrami za spodnie do kupy! Stawał - czym prędzej - na równe nogi jak plastyczna sprężyna i salutując swoją niezmienną gotowość do dalszych działań, był jak „mańka - wstańka”: -niezłomny,
-niepokonany i zawsze gotowy na kolejne podboje i wielkie zwycięstwo nad światem uzębionych, przemykających w pośpiechu gryzoni.

Portret użytkownika Mateusz Ślażyński

Nie napiszę felietonu o upadku sztuki.

      Nie napiszę i już. Wszystko mi jedno, że dziedzina estetyki została zdominowana przez dogłębne analizy odwrotu kategorii piękna we współczesnej sztuce. Bynajmniej nie twierdzę, że kłamią. Sam byłem świadkiem jej ucieczki po krętych ulicach Krakowskiego Kazimierza. Goniła ją doskonale wyszkolona grupa półnagich postmodernistów. Chciałem odruchowo chociaż nogę podstawić, ale po chwili zastanowienia stwierdziłem, że nie byłoby to ani ładnie, ani przede wszystkim piękne. Jeżeli potrzebujesz felietonu o upadku sztuki, masz stosowne narzędzia, żeby napisać go własnoręcznie - widziałem już setki prób znalezienia przyczyny zła, może Tobie w końcu się uda?

Portret użytkownika Mateusz Ślażyński

Cmentarz

      Nie było jeszcze późno, a już mrok zalał alejki, spływał z ciemnych chmur o niewiadomym kształcie. Spływał powoli, mżawką charakterystyczną dla listopadowych dni. Kurtka przeciwdeszczowa wcale mi nie pomagała w przebiciu się przez cienie. Nie dość, że krępowała swobodę ruchów, to kaptur zarówno ograniczał pole widzenia, jak też skutecznie zagłuszał lub przynajmniej zniekształcał brzmienie owego wieczoru. Nie słyszałem uderzających kropel, tylko drgania napiętego ortalionu, więc nie mogłem być nawet bezpośrednim świadkiem rozgrywających się na cmentarzu zdarzeń. Co dopiero dziś, kiedy słucham jedynie wielokrotnie sklejanej taśmy, sklejanej tak niezdarnie, że z powodu licznych zgrubień wielokrotnie zacina się w magnetofonie, opuszcza takty, z harmonijnej symfonii pozostawiając jedynie arytmiczne urywki wspomnień.

Portret użytkownika Mateusz Ślażyński

Pamiętniki Szarej Myszki cz.1/X

- O, losie!

To westchnęła Pani Borsuk, żona Pana Borsuka i mama borsuczka, który był jeszcze na tyle mały, że napisanie jego imienia wielką literą wprawiłoby go w wielkie zawstydzenie.

- I co ja teraz, biedna, pocznę?

Pani Borsuk wróciła właśnie z wizyty u swoich dalekich krewnych mieszkających w ludzkim mieście. Najwidoczniej zapomniała wziąć stamtąd swojej nieodłącznej torebki, a miała w niej wszystko. Znaczy się, miała jedzenie, po które właśnie fatygowała się tak daleko, a bez którego mały borsuczek mógł nie zdążyć wyhodować sobie ciepłej kołderki na zimę.

- Co się stało, Pani Borsuk, może mogę jakoś pomóc?

To pytanie zadała Myszka, sąsiadka z dołu. Miała bardzo wrażliwy słuch i lubiła pisać książki. A, że pisać książek bez ciszy się zwyczajnie nie da, pomarszczyła trochę pyszczek, pomachała wąskami i przyszła do swojej sąsiadki, by pomóc jej się uspokoić.

- Oj, droga Myszko, dobrze, że przyszłaś, bo nie wiem co zrobić.
- Ale co się stało, proszę Pani?
- Byłam u dalekich krewnych, mieszkających w wielkim mieście i wracając zapomniałam torebki!
- Skoro jest dla Pani bardzo ważna, może Pani po nią wrócić.
Portret użytkownika Mateusz Ślażyński

Trudna sztuka rozmawiania

Nigdy nie jestem pewien, czy mnie w ogóle słucha, ale codziennie opowiadam mu o swoich smutkach i zmartwieniach. Potem zwierzam się z troski o moich przyjaciół, w przerwach przytaczając ich śmieszne perypetie. Kiedy już wszystko z siebie wyrzucę, zaczynam skromnie prosić o różne drobne rzeczy, które mogłyby uszczęśliwić nas oboje. Czasami rzeczy te spełnia, a ja nie wiem, czy to przez przypadek, czy dlatego, że mnie jednak słucha. I tak sobie rozmawiamy, i coraz częściej przyłapuję się na tym, że chociaż nic nie mówi, rozumiemy się lepiej niż niejedna para zakochanych. Cała tajemnica (zarówno nasza, jak i zakochanych) leży w tym, żeby wypracować sobie język jedynie na własny użytek. My na przykład mówimy językiem głaskania, szczekania, lizania i kiełbaski. W rozmowie z owczarkiem niemieckim inne argumenty uderzają w próżnię.

Portret użytkownika SAKARTVELO26

"czy tylko po wczorajszym?"

z tego bólu głowy
nie narodzi się ani odkrycie ani wynalazek
o Atenie tym bardziej nie może być mowy

to dotkliwe otumanienie
może być najwyżej rodzicem bliźniaków -
zbędnego cierpienia i przypadkowego wiersza

Portret użytkownika SAKARTVELO26

"do załatwienia -CITO"

miłosne wyznania
los do poskładania
z klocków LEGO

trzy końcowe wnioski
dwie durne pogłoski
złapać w biegu

ściany znów pobielić
chlebem się podzielić
bardzo szczerze

nie powiedzieć sobie
czego dziś nie zrobię
bo Mu nie wierzę

Subskrybuje zawartość