
choć pozornych iluzji przyczółek
a w piwnicy rowerek bez kółek
w bawialni zimno potwornie
w salonie jakby pokorniej -
to kuchnia też bez nadziei
że jeszcze kogoś ogrzeje
wciąż trwają znajome ściany
zatarte obrazy bez ramy
maleńkie radio na strychu
co walcem płacze po cichu
i łóżko w sypialnym pokoju -
nasz świadek potyczek i bojów
nim w oczach spróchnieje ten próg
nim zwieją stąd bies i Bóg
przysiądźmy sobie na chwilę
jak dwa zziajane motyle -
przysiądźmy by spłacić dług
za pamięć że pachniał tu głóg

***
w zaspach rozterek
utknęła pewność
ignorancja szczelnie
otuliła drogowskazy
zamarzła
zapomniana pamięć
a zimowy pejzaż
cieszy głupią nadzieję
***
wracam powoli
słowo za słowem
już nie na kolanach
z podniesionym czołem
policzki płoną...
nadstawiłam oba
***
żonglując słowem
na arenach myśli
szukam mistrza
by ideał był idealny
a myśl sięgała głębiej
niż do sedna
mógłbym
być aniołem spełniającym
każde twoje pragnienie
jednak twoje oczy, dłonie i usta
wodziłyby za mną z przyzwyczajenia
nieprawdaż?
po co więc miałbym
nadmiarem uczuć
niepotrzebnie ogłupiać twoje serce?
wolę być twoim nienasyceniem
twoim pożądaniem
twoją tęsknotą
wiedziony na pokuszenie

gładko mijamy się na schodach
nie dostrzegamy się w łazience
witamy dzień skinieniem głowy –
wszystko poprawnie i nic więcej
czyścimy buty pastą KIWI
(fenomenalnie nieprawdziwi)-
pijemy szampana w południe
wmawiając wokół, ze jest cudnie
z rzadka, niechętnie (późną nocą)
pytamy lustra: kurwa, po co? –
budzimy się zbyt wczesnym ranem
maski zostają niewyspane

mokną, niby zbiorowo,
na deszczu wisienne liście
każdemu z nich jednak zimno
z osobna, oczywiście
każdy drży po swojemu
i władcy wiatru prosi
ażeby mu pozwolił
mniej kaszlem się zanosić
i żeby wilgoć na żyłkach
osuszył jak najprędzej
i żeby jeszcze choć chwilka, nim spadnie
nie trzeba więcej
bo potem już tylko odejdzie
w złotawe zapomnienie
samotnie, mimo że z braćmi,
raniąc się o kamienie
poeta stanie przy drzewie
wsłucha się w niby – ciszę
weźmie liść (jak list) do ręki
i może coś napisze
znowu się smagam zaciętym dniem
polewam octem nocy
palę kadzidło zaległych spraw
popiół wcieram pod oczy
na zbyt wygodnych pierzynach prawd
codziennych i zwyczajnych
na ziarnku grochu zwiędłych lat
wiercę się niespokojny
nieheblowanych gazet drzazgi
ranią opuszki powiek
drukarskiej farby kwaśny moszcz
zatruwa sen ołowiem
żołądek trawi powszedni chleb
mesjaszy i proroków
z krawędzi łóżka rzucam się
na własną belkę w oku
pod mostem na ostatni brzeg
wśród miałkich myśli prochu
w kartonie po skradzionym dniu
zasypiam na ziarnku grochu

figury geometryczne
zygzaki, znaki magiczne
litery przelane na Papier
rozparte jak na kanapie
z liter składane słowa
spisana kochanków rozmowa
lub liści symfonia na wietrze
i kłótnie o to co lepsze
Pan Papier wszystko wytrzyma
czy lato, wiosna, czy zima
czy nawet kapryśna jesień
od której zaczął się wrzesień
bo Papier nie miewa chandry
pojmuje wszelkie meandry
i inne duszy zakręty
nas głupców, grzeszników, pół świętych
rozumie też radość tej chwili
gdy zapach do ciasta wanilii
z czułością zmysły nam drapie –
najlepszy Przyjaciel – Papier
Narzekasz na brudne chodniki twojej ulicy,
ceny papierosów i nagłe wyjazdy.
Poważne rozmowy toczą się zawsze
przy obiedzie, albo gdy zaczyna się ściemniać.
Wyrzucasz kota z pokoju i zbierasz okruchy
ze stolika – absurdalnie łatwe rytuały każdego
poranka, a jednak narzekasz, że trudno tak
i że brakuje jakiegoś boga żeby móc go wezwać,
przeklnąć. Nigdy nie będziesz damą
bo zbyt często podpierasz ściany, jakbyś bała się,
że wiatr zburzy twój dom. Co z tego, mówisz,
komu może brakować pustych przestrzeni.
I jeszcze: to takie nieludzkie, kiedy stopy wrastają
w podłogę, dlatego nie wychodzisz. Czasem piszesz
jakieś listy ale tylko w głowie bo nie masz na znaczek,
zresztą na poczcie i tak jest zbyt tłoczno.
I co teraz, chyba tylko podgrzać mleko
i założyć skarpetki. Zamknąć okna, uciec przed
powietrzem smutnego października. Wystarczy.
Najnowsze komentarze
55 min. 3 sek. temu
8 godzin 16 min. temu
8 godzin 22 min. temu
9 godzin 9 min. temu
9 godzin 16 min. temu
9 godzin 51 min. temu
10 godzin 4 min. temu
10 godzin 9 min. temu
10 godzin 17 min. temu
13 godzin 36 min. temu