
Moje życie znajduje się w kuli,
Której ścianki łez krzepliwych
nie dotyczą mnie.
Mam męża, mam dzieci
Mam dłonie i skórę.
Kiedyś byłam dziewczyną -
Śnieżnobiałą różą
Miewałam też humory
Łagodzone skowytem chłopięcych serduszek.
Mam męża i dzieci
I w oczach taką bojaźń
Mam myśli, mam duszę
Niedostępne dla powietrza

Gdzie się podziały
twoje skrzydła
twoje słońce twój heban
twoje piaski z ciepłych wybrzeży pamięci?
-Zapadły w sen
gdy w strugach deszczu
przecinałeś szkliste uliczki przedmieścia

Widziałem ją wyspę
Wyspa jest cichością jej
widmo to księżyc wbity
w pole przebogatego grafitu
Słodka trawa jest wilgocią jej
wilgoć oplata źrenice by zespoliły
się z gwiazdami możnowładnych świetlików
Morze wkoło jest cichością jego
pluski nie zagłuszają
odwiecznej tęsknoty za bytem niczyim

Zgubił się ten klucz co otwierał kiedyś
Ławice gwiazd nad rozbudzonym czołem
Pamiętam:
Kruche stąpanie, ciche oddechy
Przy kaganku zniewolonym
zieloną nitką nocy
Teraz noc jaśnieje.
Względność.
Bezsilność trzepocze,
W snach zaś dzieją się czary
(choć mówią, że są to wcale mistyczne
bujdy pamięci)
Gdy nie ma miękkości, ciężaru ani pragnienia
Noce obiecują, o świcie odrodzisz się bez krzyku
Najnowsze komentarze
55 min. 3 sek. temu
8 godzin 16 min. temu
8 godzin 22 min. temu
9 godzin 9 min. temu
9 godzin 16 min. temu
9 godzin 51 min. temu
10 godzin 4 min. temu
10 godzin 9 min. temu
10 godzin 17 min. temu
13 godzin 36 min. temu