SAKARTVELO26 - blog

Portret użytkownika SAKARTVELO26

"jest i tak"

gładko mijamy się na schodach
nie dostrzegamy się w łazience
witamy dzień skinieniem głowy –
wszystko poprawnie i nic więcej

czyścimy buty pastą KIWI
(fenomenalnie nieprawdziwi)-
pijemy szampana w południe
wmawiając wokół, ze jest cudnie

z rzadka, niechętnie (późną nocą)
pytamy lustra: kurwa, po co? –
budzimy się zbyt wczesnym ranem
maski zostają niewyspane

Portret użytkownika SAKARTVELO26

"kolektywność pozorna"

mokną, niby zbiorowo,
na deszczu wisienne liście
każdemu z nich jednak zimno
z osobna, oczywiście

każdy drży po swojemu
i władcy wiatru prosi
ażeby mu pozwolił
mniej kaszlem się zanosić

i żeby wilgoć na żyłkach
osuszył jak najprędzej
i żeby jeszcze choć chwilka, nim spadnie
nie trzeba więcej

bo potem już tylko odejdzie
w złotawe zapomnienie
samotnie, mimo że z braćmi,
raniąc się o kamienie

poeta stanie przy drzewie
wsłucha się w niby – ciszę
weźmie liść (jak list) do ręki
i może coś napisze

Portret użytkownika SAKARTVELO26

"Papieru cierpliwość"

figury geometryczne
zygzaki, znaki magiczne
litery przelane na Papier
rozparte jak na kanapie

z liter składane słowa
spisana kochanków rozmowa
lub liści symfonia na wietrze
i kłótnie o to co lepsze

Pan Papier wszystko wytrzyma
czy lato, wiosna, czy zima
czy nawet kapryśna jesień
od której zaczął się wrzesień

bo Papier nie miewa chandry
pojmuje wszelkie meandry
i inne duszy zakręty
nas głupców, grzeszników, pół świętych

rozumie też radość tej chwili
gdy zapach do ciasta wanilii
z czułością zmysły nam drapie –
najlepszy Przyjaciel – Papier

Portret użytkownika SAKARTVELO26

"telefon - dziś"

w dzień zwykły i przy niedzieli
w biurze, w podróży, w... pościeli
w kolejce też, na bazarze
we śnie nabrzmiałym od marzeń

i żeby komuś nawtykać
i kiedy słowna muzyka –
on pośrednik w czymś miłym
pomocny, bo braknie już siły

przekaźnik gorzkawych treści
i kilku hiobowych wieści –
on medyk i plaster na rany
gdy słyszysz głos wyczekany

Portret użytkownika SAKARTVELO26

"kolekcjonerka"

zbieram na jarmarkach wersy
piąty, drugi, trzeci, pierwszy
czwarty gdzieś się zawieruszył
w zakamarkach kociej duszy

szukam rymów na pchlich targach
- nie zużytych i bez pęknięć –
jeśli zręcznie je poskładać
będzie pięknie

kupię słowa nie wytarte
przyprawione trafnym żartem, nie za bezcen
bo umieszczać ich w niebycie
jak staruszek zwiędłych życiem, mi się nie chce

parę znaków przystankowych zachowanych
na dnie głowy, całą wieczność
też pokazać tutaj mogło
najtrwalsze swoje godło, użyteczność

przyjmę też na przechowanie
zręczną puentę – mądre zdanie na wymarciu
by ulepić z nich pomału
trochę bajek i kawałów nie do zdarcia

Portret użytkownika SAKARTVELO26

„obraz nocny – definitywny”

cień mnie samej
stracił ramę, bezpowrotnie

błądzi gdzieś po autostradach
niczym po „Wiśniowych sadach”, wciąż samotnie

pochodzi i zwieńczy dzieło
pochówkiem w muzeum

Portret użytkownika SAKARTVELO26

„odmiana survivalu”

gdy słowom jędrności brak
czytam je wspak

Portret użytkownika SAKARTVELO26

„o smaku, kształcie i zapachu w kolorze miłości”

miłość czasem złoci się szafranem
z moją na przykład
tak bywa nad ranem

albo zmysłową uszczypnie bazylią
biust czarnookiej
pieszczony przed chwilą

chrzanem zapachnie
jedna z tęsknot Józka
co jest z Pułtuska

niekiedy wabi
pestką z awokado
w spółce ze zdradą

i ta ostatnia
sok z marchwi na palcach
acz w rytmie walca

Subskrybuje zawartość