Portret użytkownika SAKARTVELO26

"fantazje Heleny - kiedyś pięknej"

z motylem chodzić w zawody
o prymat w kwestii urody

w szranki stanąć ze świerszczem
czyje też granie lepsze

biedronce - prawie z biegu -
zakosić siedem piegów

a ważce pozazdrościć
i kształtów i lotności:

tak swoje owadzie marzenia
zapraszać do spełnienia -

ot, wyprzeć ze świadomości
że czas nie uznaje litości

Portret użytkownika SAKARTVELO26

"na los człowieka od pióra"

poziom skojarzeń i wierszy
nierówny jak kostka brukowa

to myśli błysk brylantowy
to chropowate słowa

tak źle i tak fatalnie
nieważne zimą czy latem -

kompromis - szlifować bruki
zostając literatem

Portret użytkownika SAKARTVELO26

"sen lipcowy"

pochód - dawno niewidzianych krewnych
i spotkanie w domu u tych
co już umarli
o tysiące kilometrów stąd

tam też prasowanie
białych bluzek - stos koronek
nie wiadomo skąd
na leśnej darni

z niecierpliwym dzwonieniem do drzwi
jak na pożar choćby od żelazka
a na ścianie ślad ramy byłego
zatartego w pamięci obrazka

przebudzenie o czwartej nad ranem -
choć te bluzki wciąż leżą na sofie -
z takiej wizji tylko szpital psychiatryczny
lub kurs letni przy filozofie

Portret użytkownika SAKARTVELO26

"pół tuzina obiegowych twierdzeń i wynikających z nich pytań"

niektóre kolory się gryzą -
więc co zrobić z zieloną koroną drzewa
na tle błękitnego nieba?

kłamstwo ma nogi krótkie -
czemu tak wielu - tak szybko -
wbiegło dzięki niemu i nim na szczyt?

roztropniej z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć -
po co w ogóle kultywować kontakty
z kimkolwiek niemądrym?

lepsze jest wrogiem dobrego -
czy dlatego warto dobrowolnie przystać na
stagnację chroniącą to drugie?

po nitce dochodzi się do kłębka -
a co jeśli ona poplątana, zasupłana
bądź zerwana skutecznie?

każda miłość jest pierwsza -
chyba tylko wobec zdiagnozowania
kompletnej sklerozy?

Portret użytkownika Michał Benikas

Hermetyka

Wyrwałem z cienia gruz.
Resztkę metalu i powietrze.
Na koniec zadając mu lekki ból,
deszczem z krwi nieokrzepłej.

O słońce, promień, blasku strzęp.
Falę przeklętą w próżni.
Czegoś co nie jest z masy zła.
Czegoś, co od niej mnie różni.

Świeczka bez kropli parafiny, ukuta knotem.
Czarny, samotnie zdycha płonąc.
Tak jakby ja; poproszę z lodem.
Mówią, że to trucizna bytu.

Liście żółkną i tak jest stale.
Ukłon dla uczuć zrobię tu.
Gdy giną.
Nie odrastają...

Portret użytkownika SAKARTVELO26

"pojemny mebel"

stary kredens
w salonie babci Anastazji
był obiektem dość słodkich
i śmiałych fantazji:

krył w sobie konfitur słoje
stos domków z piernika
miśnieńską porcelanę
nalewkę Ludwika

miał zapach soku z derenia
wytworność kryształów
w takiej na przykład karafce
z likierem z migdałów

przepastny jak wyobraźnia
sześciolatki sprytnej
pomieścił zgrabnie co smaczne
i całkiem niezwykłe -

kilka spodeczków różowych
pięć lasek wanilii
odległe kadry dzieciństwa
do rymów sprzed chwili

Portret użytkownika SAKARTVELO26

"do załatwienia -CITO"

miłosne wyznania
los do poskładania
z klocków LEGO

trzy końcowe wnioski
dwie durne pogłoski
złapać w biegu

ściany znów pobielić
chlebem się podzielić
bardzo szczerze

nie powiedzieć sobie
czego dziś nie zrobię
bo Mu nie wierzę

Portret użytkownika SAKARTVELO26

"wybrane skutki procesów biochemicznych"

na wypukłościach czaszki
zwisając w dół pajęczymi nogami
przysiadły myśli ciężkie
ponieważ ciężarne

za chwilę powiją ołowianość chmur
oglądanych przez okno podobno letniego poranka
wydadzą na świat grad albo deszcz
a może nawet błyskawicę czyjegoś krzyku

jeszcze moment a uderzając
maleńkimi młoteczkami w potylicę
rozbiją ją by przez tak zrobiony otwór wypuścić
z mózgu receptory wszystkich koszmarów

w kolejnej sekundzie urodzą dodatkowo
chyba zamiast depresji endogennej
zdecydowaną skłonność do przesady
niektórzy nazywają to uprawianiem literatury

Subskrybuje zawartość